Przez bardzo długi czas nie zdawałam sobie sprawy z tego, że pragnąc spokoju moje dorosłe życie stało się emocjonalnym Rollercoasterem. Gdy byłam młoda, powiedźmy do 30-stki panowałam mocno nad swoimi emocjami i potrafiłam się ”powstrzymać” lub „opanować”. Wiedziałam, że jestem wybuchowa. Myślałam, że to taka cecha charakteru i już. Po prostu mam temperament i jestem ostra. Było to nawet zabawne.
Moje „wybuchy” zaczęły mi przeszkadzać w momencie, gdy pojawiło się przeciążenie obowiązkami związanymi z pracą na etacie, opieką nad małym dzieckiem, dbanie o dom, zakupy, gotowanie itd. Większość kobiet ma na głowie za dużo. Często z wyboru, ale bardzo często też bez wyboru. Emocje, stres i niezadowolenie z aktualnej sytuacji zaczęły brać górę.
Moje wybuchy nie były już pod kontrolą. Wpadałam we wściekłość. Rzucałam przedmiotami i leciały niecenzuralne słowa. Wygadywałam bzdury, o których wolę zapomnieć a i pisać o tym jest mi wstyd. Moja wściekłość była tak ogromna, że sama myślałam, że zwariuje od tego. Autentycznie bałam się sama siebie. A co dopiero moje małe bezbronne dziecko. To trwało niestety parę kiepskich lat. Na tamten moment nie zdawałam sobie sprawy skąd to się wzięło i dlaczego rozlany sok czy rozrzucone zabawki wprawiały mnie w taki stan. Myślałam, dobra dziecko podrośnie, będzie bardziej ogarniać i te problemy się skończą. Nie będę mieć powodów do wściekłości. Nic bardziej mylnego. Powody do wybuchów zawsze się znajdywały. Chwilę było dobrze, a potem znowu w kółko to samo. Wściekłość, Awantura, Ochłonięcie, Przepraszanie, Postanowienie Poprawy. TERAZ WIDZĘ TO WYRAŹNIE. WYRAŹNIE WIDZĘ TEN SCHEMAT I WCALE NIE TRZEBA BYĆ ALKOHOLIKIEM, ŻEBY ROBIĆ W DOMU PIEKŁO. W pewnym momencie powiedziałam sobie STOP.
#rozwój#trauma#dziecieństwo#dda#wwo#emocje#relacje#relacja
#psychika#zdrowie#zdrowiepsychiczne#rozmowy
#komunikacja#uczucia#wsparcie#bol#dusza#depresja#ocalic_siebie#przeszłość#ddd#wwo#dyfunkcja#dbamosiebie#dbajosiebie
#samoświadość


