Ja niestety nie znalazłam w sobie tej odwagi. Nie poszłam na żadną terapię, ani na AA dla współuzależnionych ani na DDA. Tak naprawdę wstydziłam się, że ktoś się dowie, że chodzę na terapię i przed długi czas myślałam, że moje problemy są zbyt małe, żeby szukać pomocy u specjalisty, żeby tak po prostu zawracać ludziom głowę (typowe dla DDA). Zaczęłam jednak szukać informacji i pomocy w sieci. Od tego momentu minęły 3 lata, a ja jestem na dobrej drodze do życia swoim życiem. Nic nie jest proste. Mierzenie się z tymi emocjami jest cholernie trudne. Dla mnie okropnie. Czytając książki i słuchając webinariów ciągle leciały mi łzy, wyłam jak zranione zwierzę, bolało mnie serce i żołądek ze strachu, gdy przeżywałam to jeszcze raz próbując zrozumieć i wybaczyć sobie. Ale jestem, Żyje. Walczę. Od dawna nie myślę już o samobójstwie i uważam to za mój największy sukces. Będę dalej pracować nad swoimi emocjami, nie chce już gotować się we własnym sosie. A TY? Dasz sobie szanse?


